Henry Hazlitt

Biografia Henry’ego Hazlitta (1894-1993)
Llewellyn H. Rockwell, Jr.

Tłumaczenie: Jan Lewiński

„Sztuka ekonomii polega na tym, by spoglądać nie tylko na bezpośrednie, ale i na odległe skutki danego działania czy programu; by śledzić nie tylko konsekwencje, jakie dany program ma dla jednej grupy, ale jakie przynosi wszystkim.”

Jeśli chcesz się dowiedzieć, skąd amerykańscy zwolennicy wolnego rynku uczyli się ekonomii, zajrzyj do Ekonomii w jednej lekcji Henry’ego Hazlitta. Błyskotliwa i zwięzła praca, po raz pierwszy opublikowana w 1945, w czasach rozbuchanego etatyzmu tu (w Stanach) i za granicą, wskazywała na miliony negatywnych konsekwencji przejmowania przez rząd władzy nad życiem gospodarczym. Studenci koledżów w całej Ameryce i na świecie wciąż korzystają z niej i się uczą. Być może jest to najbardziej popularny tekst ekonomiczny, jaki został kiedykolwiek napisany.

Hazlitt – dziennikarz, krytyk literacki, ekonomista, filozof – był jednym z najbardziej błyskotliwych intelektualistów XX wieku znanych szerokiej publice. Urodzony 28 listopada w 1894 roku, zmarł w wieku 98 lat, 8 lipca 1993. W ostatnich latach życia często wyrażał zdziwienie, że Ekonomia w jednej lekcji stała się jego najbardziej trwałym dziełem. Napisał ją, by zdemaskować popularne błędy tamtych czasów. Nie wiedział, że błędy te staną się rządową strategią na całe stulecie.

Hazlitt chciał być zapamiętany również z powodu innych jego dzieł, na które składały się: nowela, trialog o krytyce literackiej, dwa obszerne traktaty o ekonomii i filozofii moralności, wiele redagowanych tomów, jakieś szesnaście innych książek, niezliczone rozdziały w książkach, oraz artykuły, komentarze i recenzje. Kiedyś oszacował, że napisał 10 milionów słów i że jego prace zebrane wymagałyby 150 tomów.

Hazlitt nie był wykształcony jako ekonomista, mimo tego że niewielu naukowców jest tak dobrze zaznajomionych z istotną literaturą. Początkowo był zainspirowany pismami Philipa Wicksteeda, ucznia angielskiego ekonomisty Williama Jevonsa, a potem pracami Herberta Spencera. Znał jednak prace każdego ważnego myśliciela na prawie każdym polu. W młodości brakowało mu formalnego wykształcenia, lecz w efekcie wiedział więcej niż najbardziej uczeni ludzie w różnym wieku; a na pewno bardziej niż większość trzymał się zasad.

Hazlitt był także najważniejszym znanym intelektualistą z kręgu tradycji austriackiej Ludwiga von Misesa, F.A. Hayeka i Murraya N. Rothbarda, których zaliczył do podstawowych źródeł wiedzy ekonomicznej. Pisał na każdym ważnym współczesnym mu forum publicznym, przede wszystkim w Nation, Wall Street Journal, New York Times (często w nagłówku potężnej sekcji recenzji książkowych), American Mercury, Century, Freeman, National Review, Newsweeku i wielu innych. Każdy z jego artykułów był nieomylnie przejmujący, prowokacyjny i edukujący. W wielu punktach swej kariery znajdował się wśród najbardziej znaczących krytyków literackich, redaktorów i pisarzy specjalizujących się w dziedzinie finansów w kraju, co biografia ukazująca jego życie i inspiracje łatwo by zademonstrowała. Na przykład hazlittowska recenzja pierwszej przetłumaczonej na język angielski książki Ludwiga von Misesa sprawiła, że Socializm stał się natychmiast klasyką Stanach Zjednoczonych. Dzięki recenzji Drogi do niewolnictwa F.A. Hayeka, Reader’s Digest opublikował jej skondensowaną wersję, która wyniosła Hayeka na szczyty.

Henry Stuart Hazlitt urodził się w Filadelfii; był synem Stuarta Clarka Hazlitta i Bertha’y Zaunder Hazlitt. Stuart zmarł w wieku 28 lat, gdy Henry był jeszcze dzieckiem. Gdy Henry miał sześć lat, matka zapisała go do Girard College, domu dla „białych chłopców pozbawionych ojca”, założonego przez lokalnego filantropa. Gdy Henry miał 9 lat, jego matka ożeniła się po raz drugi i przeniosła do Brooklynu, gdzie uczęszczał do szkół publicznych. Jego najwcześniejszym marzeniem było zostać psychologiem, „jak William James”, ale sytuacja finansowa zmusiła go do porzucenia tej idei. Po półtorarocznym okresie uczęszczania do szkoły wieczorowej w City College, musiał szukać źródła utrzymania.

W późnym wieku, opowiadając dziennikarzowi historię poszukiwania pracy, nie przepuścił okazji, by wyjaśnić coś o ekonomii pracy:
„Nie miałem jakichkolwiek umiejętności. Tak więc dostałbym pracę, utrzymałbym ją przez dwa, trzy dni i zostałbym wyrzucony. Nigdy mnie to nie dziwiło ani nie martwiło, ponieważ czytałem wcześnie rano Times’a, przeglądałem ogłoszenia i miałem pracę praktycznie tego samego dnia. To pokazuje, co się dzieje, gdy mamy wolny rynek. Nie było wówczas czegoś takiego jak minimalne płace. Nie było pomocy, oprócz być może miejsc, gdzie mogłeś dostać jałmużnę w postaci zupy lub czegoś takiego, ale nie było systematycznej opieki społecznej. Miałeś wolny rynek. A więc zwykle byłem w pracy następnego dnia, byłem wyrzucany około trzech lub czterech dni później (…). Nie miałem umiejętności. Lecz za każdym razem uczyłem się czegoś i w końcu zarabiałem około trzech, czterech dolarów tygodniowo”.

„W którymś momencie zdecydowałem, że chcę zostać dziennikarzem”, wyjaśnia, „ponieważ była to jedyna droga, jaką widziałem, by móc pisać”. Mając 20 lat, gdy w końcu dostał pracę w Wall Street Journal jako stenograf, ukończył już pierwszą książkę, Thinking as a Science (Myślenie jako nauka), którą E. P. Dutton wydał w 1915, a którą przedrukowano rok później i po raz kolejny wznowiono w 1969 roku, tym razem z nowym wprowadzeniem.

Jego pierwsza książka, podobnie jak z wszystkim, co kiedykolwiek napisał, stanowiła mocną, a w dodatku bardzo dobrą, argumentację. „Nie wydaje mi się warte zachodu”, powiedział na starość dziennikarzowi, „jeśli nie wyrobiłeś sobie opinii, by pisać coś na zasadzie ‘Cóż, że jednej strony, ale z drugiej…’”. To ten rodzaj staromodnego nastawienia sprawił, że praca Hazlitta się wyróżniała.

Czegokolwiek by Hazlitt nie napisał, zawsze pisane było żywą i niezrównaną angielszczyzną. Trzymał się reguły, którą sam dla siebie ustanowił: „Staraj się trafić najpierw w podstawowe wartości – spójność, jasność, precyzję, prostotę i zwięzłość. Dźwięczność i rytm także są mile widziane, lecz są jak finalne polerowanie pięknego mebla – wykańczający dotyk usprawiedliwiony jest wyłącznie wtedy, gdy przedmiot został właściwie wykonany”.

W 1916 opuścił Wall Street Journal, by pisać artykuły wstępne dla New York Evening Post, a później New York Evening Mail. Gdy pracował w Mailu, w 1922 roku, ukazała się jego druga książka. Wydana również przez Duttona, The Way to Will Power (Droga do siły woli) była obroną indywidualnej inicjatywy przed deterministycznymi tezami freudowskiej psychoanalizy. W późnych latach 20-tych XX wieku reputacja Hazlitta jako pisarza i myśliciela wzmacniała się, również dzięki jego recenzjom i esejom w New York Sunie, które ukazywały się co tydzień od października 1926 do września 1929.

Wówczas spotkał brytyjskiego filozofa Bertranda Russella, powszechnie uznawanego (prawdopodobnie błędnie) za najbłyskotliwszego żyjącego człowieka. Russell tak podziwiał talent młodego dziennikarza, że wraz ze swoim wydawcą, W. W. Nortonem, poprosił Hazlitta o napisanie oficjalnej biografii filozofa. Hazlitt spędził większość 1928 i 1929 roku przeprowadzając wywiady z Russellem w Nowym Yorku, aż pewnego dnia, godząc się z Hazlittem, Russell obwieścił: „Wiesz, miałem bardzo interesujące życie. Myślę, że chciałbym zrobić własną biografię”.

Tymczasem, szczęśliwie, wydawcy Nation zwrócili uwagę na jego pracę i zatrudnili go jako krytyka literackiego. „Nation był wtedy bardzo lewicującym pismem, i takim już pozostał”, wyjaśnił dziennikarzowi. „Jednym z powodów, dla którego mnie wybrali, był fakt, że nie chcieli bym pisał i zajmował się wyłącznie recenzjami książek, lecz bym mógł pisać artykuły redakcyjne na tematy ekonomiczne”. Jego praca była nadzwyczajna. To, co pisał o współczesnej literaturze było odskocznią dla jego własnych bogatych obserwacji na temat filozofii, kultury, historii, ekonomii i polityki. Będąc tam, napisał wczesne odrzucenie literackiego dekonstruktywizmu, The Anatomy of Criticism (Anatomia krytyki) (1933).

Idąc przez życie Hazlitt coraz bardziej i bardziej stawał się przeciwny rządowym interwencjom ekonomicznym, i raz po raz odmawiał poddaniu się presji wydawców i redaktorów, by zmienić poglądy. Wybrał zasady i prawość, nie sławę i bogactwo, i, w konsekwencji, został wykluczony z dostępu do wielu prestiżowych miejsc pracy. Pierwsze takie wydarzenie miało miejsce, gdy New Deal wprowadził państwowe planowanie do gospodarczego życia narodu. Hazlitt wykorzystał swoją sławę literacką i stanowisko w Nation, by zaatakować reżim Roosevelta. Po wewnętrznych dyskusjach i serii publicznych dysput między Hazlittem a prominentnym socjalistą Louisem Fischerem, pismo popłynęło w kierunku pozycji pronewdealowskich. Pozostawanie Hazlitta przy zasadach doprowadziło do jego usunięcia.

We wczesnych latach trzydziestych, literacki układ zwrócił się także przeciw H.L. Menckenowi, założycielowi American Mercury, ze względu na jego opozycję wobec New Dealu. Kiedy Mencken zdecydował się oddać magazyn nowemu redaktorowi, wymienił Hazlitta jako „jedynego kompetentnego krytyka nauk humanistycznych, o którym słyszałem, który byłby jednocześnie kompetentnym ekonomistą, o wyszkoleniu zarówno praktycznym jak i teoretycznym”. I, dodawał Mencken, „był jednym z niewielu ekonomistów w historii ludzkości, którzy naprawdę potrafili pisać”. Oddany niestrudzonemu duchowi Hazlitta, jego pierwszy artykuł, „Błędy N.R.A.” („The Fallacies of the N.R.A.,” tłum: NRA – National Recovery Administration) był otwartym atakiem na całą amerykańską lewicę, wliczając w to Nation. Hazlitt był redaktorem przez prawie dwa lata, dopóki nie zdecydował wrócić do pracy w gazetach.

W tych czasach nawet New York Times nie był tak lewicowy jak dziś, więc gazeta zatrudniła Hazlitta do pisania anonimowych artykułów redakcyjnych i sygnowanych recenzji, co robił od 1934 do 1946. Ta bibliografia ukazuje po raz pierwszy, które artykuły redakcyjne są jego autorstwa. Ukazujące się praktycznie codziennie, tematycznie obejmowały niezwykle szeroką tematykę: niebezpieczeństwa kontroli gospodarczej, niegodziwości kontroli cenowej czasów wojny, wspaniałości Chestertona, mity ekonomii keynesistowskiej, płytkość pomocy zagranicznej, waga wolnego rynku dla papierów wartościowych, głupota socjalizmu i inflacji, chore skutki uwiązkowienia.

Podczas pracy dla Timesa, robił co mógł, by powstrzymać powódź etatyzmu. Jakiekolwiek kroki podjęto po II WŚ przeciw kontroli cen i unionizacji, możemy częściowo zawdzięczać właśnie jego oddziaływaniu. Jego długie, eseistyczne recenzje na pierwszych stronach Book Review New York Timesa demonstrowały błyskotliwe ogarnięcie współczesnej mu literatury, ekonomii i polityki.

W tym czasie spotkał także emigrującego ekonomistę, Ludwiga von Misesa, autora prac, które Hazlitt podziwiał. Hazlitt i Mises stali się przyjaciółmi, a Mises był podekscytowany hazlittowskimi artykułami wymierzonymi przeciw rządowemu planowaniu i często konsultował się z Hazlittem w sprawach dotyczących redakcji oraz współczesnej polityki.

Mówi się, że Hazlitt przygotowywał nawet na prośbę Misesa taką wersję Human Action, która sprawiałaby wrażenie pisanej przez dziennikarza. Mises podziękował mu, lecz odrzucił większość zmian.

Tak jak przy poprzednich posadach, Hazlitt ostatecznie został poddany presji ze strony wydawcy, by zgiąć swój kręgosłup. Hazlitt stanął w szranki z keynesistowskimi planami odnośnie powojennej rekonstrukcji systemu monetarnego i przewidział inflację na światową skalę przez przyszłe dziesięciolecia. Jednakże Times stawał się coraz bardziej lewicowy i bardzo pragnął wesprzeć uzgodnienia z Bretton Woods, w tym Bank Światowy i Międzynarodowy Fundusz Walutowy.

„Henry, teraz”, rzekł do niego Arthur Sulzberger, wydawca Timesa, „gdy 43 rządy podpisały porozumienie, nie widzę możliwości, by Times mógł dłużej z nim walczyć”.

„W porządku”, odparł Hazlitt, „ale w tym przypadku nie mogę pisać nic więcej o Bretton Woods. To jest inflacjonistyczny plan, który skończy się źle i nie mogę go popierać”. Hazlitt nie otrzymał wymówienia, ale w pewnym momencie kierownictwo zagroziło zamieszczeniem dementi pod jego artykułami. Wkrótce potem został wykolegowany, ale znalazł pracę w Newsweeku, stając się najbardziej wpływowym autorem tekstów o finansach w USA. Jego cotygodniowa kolumna „Fale biznesu” (Bussiness tides) zyskała stałą popularność.

Pracując w Newsweeku, Hazlitt napisał Ekonomię w jednej lekcji, która sprzedała się w blisko milionie egzemplarzy i jest dostępna przynajmniej w dziesięciu językach. Hazlitt dowodził, że rządowe interwencje skupiają się na dostrzegalnych konsekwencjach, a ignorują te, które są niedostrzegalne. Na te drugie składa się mienie nie tylko nie wykreowane, lecz także niszczone przez regulacje, inflację i opodatkowanie. W 1947 napisał Will Dollars Save the World? (Czy dolary uratują świat?), książkę uderzającą w Plan Marshalla, który był jego zdaniem międzynarodowym planem opieki społecznej. Dalsza historia pomocy zagranicznej Stanów Zjednoczonych pokazuje, jak dużo miał racji.

W 1950 roku Hazlitt stał się redaktorem, wraz z Johnem Chamberlainem, dwutygodnika Freeman; niektóre z jego najlepszych artykułów stamtąd zebrano później pod wspólnym tytułem The Wisdom of Henry Hazlitt (Mądrość Henry’ego Hazlitta). Hazlitt napisał także profetyczną The Great Idea (przedrukowane w rok później jako Time Will Run Back), nowelę pokazująca, jak kraj może z socjalizmu przejść do ekonomii rynkowej, w czasach, gdy ludzie uważali socjalizm za nieuchronną przyszłość.

W 1959 Hazlitt pokazał swoją The Failure of the „New Economics”, niezwykłe staranne odrzucenie zdanie po zdaniu Ogólnej teorii Johna Maynarda Keynesa. Mimo tego że amerykańskie magazyny akademickie ciskały na nią gromy, zdołała wzbudzić wzrost ruchu przedkładającego wolne rynki nad państwowe planowanie i pozostaje bardzo silnym wpływem. W rok później Hazlitt zebrał cały zestaw naukowych ataków na Keynesa pod tytułem The Critics of Keynesian Economics, do dziś pozostający w druku.

W połowie lat sześćdziesiątych Hazlitt skupił się na podstawach etycznych kapitalizmu. Dlatego jego The Foundations of Morality (Fundamenty moralności), która, według słów samego Hazlitta jest jego największym osiągnięciem, jest ostatecznym wynikiem rozmyślań filozoficznych trwających przez całe życie. Również godną uwagi pozycją był jego Man vs. the Welfare State (Człowiek kontra państwo opiekuńcze), które demonstrowało, że opieka społeczna promuje to, do czego udaje, że zniechęca. Było to w dwadzieścia lat przed tym, zanim Bez korzeni Charlesa Murraya pokazało, że Hazlitt miał rację. Fragmenty tej książki ukazały się również w National Review. Ostatni z jego opublikowanych artykułów naukowych ukazał się w pierwszym tomie The Review of Austrian Economics (1987).

28 listopada 1964 roku grupa przyjaciół zebrała się z okazji 70-tych urodzin Hazlitta. Stało się to w parę tygodni po wyborze Lyndona B. Johnsona, zatem ci miłośnicy wolności byli zasmuceni stanem świata, lecz jednocześnie patrzyli w przyszłość, na czekającą ich walkę.

Ludwig von Mises wystąpił na podium, by uhonorować swego „wybitnego przyjaciela”. „W tym okresie wielkiej walki toczonej o wolność i system społeczny, w którym ludzie mogą żyć jako ludzie wolni, Ty jesteś naszym przywódcą. Niestrudzenie walczyłeś z powolnym narastaniem sił żądnych zniszczenia wszystkiego, co ludzka cywilizacja stworzyła w ciągu wielu wieków (…). Jesteś ekonomicznym sumieniem naszego kraju i naszego narodu”.

„Każdy przyjaciel wolności może dziś, w tym powyborczym miesiącu, patrzeć z pesymizmem w przyszłość. Nie zapomnijmy jednak, że dorasta nowa generacja obrońców wolności”. Jeśli nam się uda, mówił Mises, „w dużej mierze będzie to Twoja zasługa, owoc pracy, którą wykonałeś przez pierwsze siedemdziesiąt lat swego życia”.

Hazlitt wystąpił wtedy na podium, by wspomnieć swoje życie, i robiąc to, odmalował bardzo czarny obraz stanu człowieczej wolności. Jednakże „żaden z nas nie znajduje się jeszcze na sali tortur; nie jesteśmy w więzieniu; nęka się nas, lecz głównym zagrożeniem pozostaje zaledwie nasza popularność, niebezpieczeństwo, że obrzuci się nas złośliwym wyzwiskiem”.

Tak długo, jak tak będzie, powiedział, „mamy obowiązek przemawiać jeszcze jaśniej i odważniej, pracować ciężko i stale toczyć tę bitwę, gdy wciąż mamy siły (…). Nawet ci z nas, którzy dożyli swych 70-tych urodzin nie mogą sobie pozwolić na spoczęcie na laurach i spędzenie reszty życia na łapaniu promieni słonecznych na Florydzie. Te czasy wołają o odwagę. Te czasy wołają o ciężką pracę. Jeśli jednak wymagania są duże, dzieje się to wyłącznie dlatego, że gra toczy się nawet o jeszcze większą stawkę. Jest to ni mniej, ni więcej, tylko przyszłość wolności, co oznacza przyszłość naszej cywilizacji”.

Wspaniały głos Henry’ego Hazlitta, „ekonomicznego sumienia naszego kraju i naszego narodu”, teraz ucichł. Nie zostanie jednak zapomniany. W czasach zdominowanych przez lawirantów i planistów, oraz narodów zagrożonych ciągle przez etatyzm, spuścizna Hazlitta będzie wciąż inspirować pisarzy i naukowców.

—————-

Lew Rockwell, jest prezydentem i fundatorem amerykańskiego Instytutu Misesa

Serwis www.henryhazlitt.pl dziękuje Instytutowi Misesa za zgodę na przedruk tekstu ze swojej strony.

 

Dodaj komentarz